wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział czternasty


-Przepraszam. –Usłyszałam nad sobą męski głos i przymrużonymi oczami ujrzałam wyciągniętą ku mnie dłoń. Chwyciłam ją a nieznajomy pomógł mi wstać. Zaczęłam się otrzepywać i nagle podniosłam wzrok na chłopaka który mi się przyglądał . Było on wyższy ode mnie i wyglądał na starszego. 
-Nic Ci nie jest? –zapytał.
-Nie. Wszystko okej i to ja przepraszam powinnam patrzeć gdzie idę. –odpowiedziałam uśmiechając się do niego.
-To dobrze. Do zobaczenia. – uśmiechnął się do mnie, a moje nogi na widok tego ugięły się pode mną.
-Cz…cześć . – Wyjąkałam, a on odszedł. Co mi jest?!  Przecież nigdy tak się nie zachowywałam. Może to ta jego zniewalająca uroda i uśmiech tak na mnie zadziałały. Chłopak był przystojny, ba nawet bardzo. Spodobał mi się i z chęcią bym go poznała.
Tośka! Nie rozpędzaj się Sopot jest wielki, a Ty pewnie już nigdy go nie spotkasz.- Skarciłam się w myślach.
Loli chyba zaczynało nudzić się bieganie. Spojrzałam wiec na telefon, aby sprawdzić która godzina. Okazało się że jest już za trzy minuty 15. Powoli zawróciłam więc i ruszyłam w kierunku domu.
Po około 20 minutach znalazłam się na moim osiedlu. Gdy już byłam w swoim pokoju udałam się do łazienki. Wskoczyłam do wanny, aby zażyć krótkiej kąpieli. Po mojej głowie cały czas chodził mi chłopak przez którego leżałam na chodniku. Wyszłam  z wanny, wysuszyłam włosy i zrobiłam lekkie loki. Gdy byłam już jako tako gotowa ubrałam wybrane wcześniej ciuchy, a na nogi wsunęłam w żółte tenisówki. Zeszłam na dół Wojtka jeszcze nie było a na zegarku widniała godzina 16:30 czyli niedługo nasz gość miał się pojawić. Rozsiadłam się na fotelu i włączyłam telewizję. Długo jej jednak nie pooglądałam, ponieważ zaraz rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Jednym z wielu przycisków pilota wyłączyłam sprzęt i poszłam do dużego pokoju. Mama właśnie otwierała drzwi.
-Cześć. –przywitała się kobieta. Otworzyła szerzej drzwi i do mieszkania wszedł Wojtek z winem w ręku. Jednak nie był sam. Zaraz za nim wszedł ładny, nie wysoki brunet z szeregiem białych zębów na wierzchu.
-Przyniosłem coś do kolacji.- powiedział Wojtek wręczając mamie butelkę z trunkiem. –Tosiu, a to dla ciebie- powiedział wyciągając z kieszeni mały srebrny woreczek.- Przepraszam ze taki skromny ale nie miałem pomysłów co można Ci kupić, a nawet to nie było moim pomysłem. O właśnie poznaj Bartka, mojego syna. Bartek to jest właśnie Tosia.
Chłopak ze słodkim uśmiechem wyciągnął w moją stronę rękę, zrobiłam to samo.
-No więc słyszałem że będziemy się razem uczyć. –zaczął rozmowę.
-Naprawdę? To fajnie- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Miałam przeczucie ze go polubię. Przeszliśmy do jadalni gdzie przy stole siedział już Wojtek a mam robiła jeszcze coś przy kuchni. Usiadłam naprzeciwko miejsca mamy a koło mnie usiadł Bartek. Przy każdym talerzu stała lampka do wina, ale dla naszej dwójki miały służyć one tylko do soku. Mama podała kolację i zaczęliśmy jeść. Ja nie zjadam dużo, ponieważ zazwyczaj nie jem dużo. Gdy skończyłam posiłek usiadłam i w ciszy dałam skończyć jeść mojemu nowemu koledze, a może nawet przyszłemu bratu. Później mama podała deser lodowy, który jest jej specjałem. Przy stole cały czas ciągnęła się miła pogawędka.
-Może jutro uzgodnimy coś na temat przeprowadzki? –wypaliła mama. Zrobiłam wielkie oczy.
-Kto się przeprowadza? –zapytałam.
-Wojtek i Bartek niedługo u nas zamieszkają. –na tą wiadomość mało się nie zakrztusiłam. Delikatnie odsunęłam krzesło i wstałam.
-Masz ochotę się przejść? –spytałam Bartka, a ten od razu przystanął na moją propozycję.
Wyszliśmy przed dom, zaczynało się już ściemniać. Ruszyliśmy tą samą drogą którą szłam popołudniu. Przez chwilę szliśmy w milczeniu, aż w końcu Bartek pierwszy zabrał głos.
-Cieszysz się z przeprowadzki? –zapytał.
-Szczerze? Na początku ani trochę, ponieważ musiałam tam zostawić moich przyjaciół i zacząć życie od nowa. Teraz poznaje coraz więcej plusów tego że tu przyjechaliśmy.
-Jakich?
-Na przykład to ze może w końcu będę miała brata.- powiedziałam z bananem na twarzy Bartek także posłał mi uśmiech.
-Wydawało mi się że nie zapałałaś entuzjazmem na wieść o tym, że nasi rodzice chcą żebyśmy się do was wprowadzili.  
-To dlatego ze zataili przede mną że są razem, a teraz jeszcze to, ale ogólnie to nie mam nic przeciwko.
-Spoko.
Doszliśmy do parku ciągle rozmawiając. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy. Na przykład tego że nie jest zwolennikiem gier komputerowych, co wyróżnia go na tle jego rówieśników. Lubi za to tak jak ja czytać książki. Uwielbia sport i raz w tygodniu chodzi na siłownię. Wyciągnęłam też z niego to że gra na gitarze i śpiewa, a on obiecał mi że kiedyś zaprezentuje mi jego umiejętności.  
Po dwóch godzinach spaceru wróciliśmy do domu. W progu radośnie powitała nas Lola. Mama z Wojtkiem siedzieli w salonie, więc my udaliśmy się na górę do mojego pokoju. Tam siedzieliśmy jeszcze długi czas rozmawiając i się śmiejąc. 

 ________________________________________________________________________________

No i jest kolejny. 
Wyszło mi jako tako. 
Choć wydaje mi się że zepsułam ; / 
A przy okazji chciałabym wam podziękować za ilość wejść. ; p 
Kochani jesteście :*.  
E. ; )
Ps. Przepraszam jeśli są błędy. ; c 

4 komentarze:

  1. ty jestes kochana , piszesz takie swietne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. przecudowne te opowiadaniee :*

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń